Guzy aktywne kontra terapia kannabinoidami. Historia Sebastiana.

Sebastian to mały, waleczny wojownik, o którym dziś chcielibyśmy Wam opowiedzieć. Historia, którą za chwilę usłyszycie, została napisana przez życie i druzgocącą rodziców diagnozę: chorobę NF1. Guz. Nowotwory. Szok, niedowierzanie, poszukiwanie najlepszych możliwych rozwiązań, setki badań, rezonans… decyzja o rozpoczęciu chemioterapii. Posłuchajcie mamy Sebastiana, która postanowiła podzielić się, specjalnie dla Was swoimi doświadczeniami. Doświadczeniami, które jak się okazało… są częścią naszej działalności – rodzice, jeszcze przed rozpoczęciem chemioterapii, zdecydowali się na nasze produkty. Zaufali opinii innej rodziny, która również wspiera walkę swojego dziecka produktami naszej firmy.

Tak narodziła się ta historia. Historia, która zaskoczyła nawet lekarza prowadzącego naszego dzielnego wojownika.

Choroba NF1 – czym jest i jak się objawia?

Jej fachowa i profesjonalna nazwa to nerwiakowłókniakowatość typu 1. Jest chorobą o podłożu genetycznym i objawia się głównie powstawaniem zmian na ciele w postaci guzów, a także innych nowotworów w przestrzeni pozaczaszkowej. Zmiany sięgają także układu kostnego i oczu – niestety, na ten moment jej właściwe rozpoznanie jest naprawdę trudne i dochodzi do niego najczęściej dopiero wtedy, kiedy choroba jest już mocno rozwinięta.

Za główną metodę leczenia uważa się chemio i radioterapię, choć czasami dopuszcza się także stosowanie ketotifenu, jeśli w chorobie pojawia się glejak mózgu. Niestety na ten moment, choroba jest nieuleczalna, więc stosowane terapie działają objawowo.

Jak się jednak okaże za moment… wcale nie musi to oznaczać jedynie podejmowania trudu chemioterapii. Przekonajcie się sami, jak działa moc kannabinoidów.

Aktywny guz – historia prawdziwa.

Historia Sebastiana wyraźnie pokazuje, że każda próba podejmowania walki ma sens. Nie zawsze wiąże się z chemioterapią i radykalnymi metodami. Guz, który wywołał ogromny strach i wątpliwości, dzięki terapii naszym olejkiem konopnym 10% jest w tej chwili uśpiony. Jego niepokojące ognisko zapalne po prostu wygasło i możemy mieć w tym momencie nadzieję, że zostanie on zasuszony. Czy dla rodzica walczącego o zdrowie swojego dziecka mogą być lepsze wiadomości?

Spójrzcie na mamę Sebastiana, która w swoich oczach ma płomień nadziei. Jesteśmy jej częścią i jesteśmy z tego powodu naprawdę szczęśliwi. Nie ma dla nas nic cenniejszego niż Wy, Wasze historie, których możemy być częścią. T0 właśnie te płomienie w oczach, które sprawiają, że wiemy, iż nasza praca ma po prostu większy sens, niż mogłoby się wydawać.

Podoba Ci się artykuł, zapisz się do newslettera aby otrzymać więcej porad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.